debiutanci

7452535.3

Są takie filmy, po których ma powiać nadzieją. Pokazują, że coś jest trudne, ale też że można sobie z tym poradzić. Choroba – proszę bardzo, śmierć – nie ma sprawy, brak miłości – czemu nie, zmuszanie się do samotności i jednoczesna walka o związek – czysta rozkosz. Poznajemy problem, wczujemy się, może trochę popłaczemy i nagle wszystko zaczyna się układać. Najlepiej jest w tym momencie zakończyć przedstawienie, bo dalsze udawanie byłoby już zbyt sztuczne. O tym, co było dalej, dowiadujemy się z innej historii najczęściej w jakimś  dramacie.
A tu nagle „Debiutanci” kończą się inaczej. Tzn. wszystko odbywa się schematycznie, a jakże – podstawowe dotykające wszystkich problemy, ciekawy sposób opowiadania, odpowiednia dawka humoru i pozytywne zakończenie. Różnica polega na tym, że autorzy przyznają, że nic nie wiadomo. Przyznają, że doprowadzili bohaterów do konkretnego punktu w ich życiu, ale nikt nie wie, jak oni sobie z tym poradzą. Wszystko za sprawą rewelacyjnego tytułu. Możemy im kibicować (i jednocześnie sobie…), ale też razem z nimi odczuwamy niepewność, obawy i delikatny entuzjazm.

http://www.dailymotion.com/video/xgxtxi_debiutanci-beginners-zwiastun-pl_shortfilms

Swoją drogą to rewelacyjny moment, aby zapytać – jakim cudem biologia tak szpetnie działa na naszą tak zwaną wolną wolę? Jakim cudem nieograniczeni niczym ludzie i tak znajdą powód, aby być nieszczęśliwymi? Czy kolejne ewolucyjne wcielenie człowieka będzie zależało od tego, co wygra obecnie toczącą się walkę – dążenie do doskonałości i samotności, czy do przekazywania genów? Czy mózg zaakceptuje nowe formy rodziny? Pozbędziemy się poczucia winy po kolejnym zerwaniu, nauczymy się wychowywać porządnych obywateli nie mieszkając z drugim rodzicem? Usuniemy ze świadomości myśli o ślubach, spędzaniu z kimś wieczorów, randkach i zajmiemy się wreszcie czymś pożytecznym?
A może być doskonałym, to być we wszystkim najlepszym, a nie wybierać jedną dziedzinę? Może kolejny dla nas krok to spełnić się zawodowo, odnaleźć duchowo i rodzinnie – jednocześnie? Może powinniśmy poddawać się kolejnym pomysłom i robić po prostu wszystko najlepiej jak potrafimy?

Sama wiem jak to powinno wyglądać w moim przypadku, potrafię bez mrugnięcia opowiedzieć o mojej wizji własnego życia. Niestety wystarczy drobnostka – czasem sen, czasem czyjeś słowo – żeby gdzieś w środku, nieco poniżej splotu słonecznego, zakłuła mnie tępo jakaś wątpliwość. Nie znam chyba gorszego uczucia…

Reklamy
This entry was published on 21 lutego 2013 at 17:01. It’s filed under Film and tagged , , . Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

5 thoughts on “debiutanci

  1. eulalia87 on said:

    moim zdaniem jako gatunek zmierzamy ku samotności, wygodniej jest żyć osobno spotkać się czasem wtedy kiedy się chce albo jest potrzeba… może dzięki temu przestaniemy się mnożyć i ziemia w końcu odetchnie trochę… pamiętasz scenę z sędziego dreda i wirtualny seks….?

  2. „W miłości wszyscy jesteśmy debiutantami” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: