Jak urodzić i nie zwariować

właśnie wróciłam z kina. mam wrażenie, że kilku scen z zapowiedzi nie było na filmie, ale ja nie o tym:) swoim zwyczajem od razu oceniłam dzieło na filmwebie. dałam mocne 8. dzieci nie planuję, nie wzrusza mnie nawet ich widok, ale mimo to film był dla mnie ciekawy. pośmiałam się, popłakałam, podobała mi się gra aktorska i ogólna realizacja – generalnie nie mam się czego czepić:) oczywiście jest to kolejny amerykański film, który ma zarobić grube miliony, ale czasem i takie się przydają. Zaskoczyły mnie natomiast komentarze pod tym filmem, a dokładniej ich ton. Ludzie potrafią wykłócać się o to, czy film ma się podobać, czy nie. Inna sprawa – nie potrafią wyrażać krytyki tak, aby kogoś nie urazić. weszłam na stronę z opiniami, a poczułam się jak w naszym sejmie. oskarżenia, dopytywania, porady, wulgaryzmy… I dlaczego? bo ktoś miał ochotę pójść do kina i mu się podobało, a kogoś odstraszył sam tytuł… zbrodnia pierwszego stopnia…

Reklamy
This entry was published on 4 lipca 2012 at 21:52. It’s filed under Film, Przemyślenia and tagged , , . Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: